Kierowca czekał już na nas z tabliczką z poprawnie zapisanym moim imieniem i nazwiskiem. A niektórzy nawet w Polsce popełniali błędy. Po półgodzinnej jeździe podjężdżamy pod nasz apartament. Kluczyk w "sejfie" przed drzwiami budynku (ale nie pod wycieraczką!). Jesteśmy w piątkę, a do dyspozycji mamy trzy sypialnie, dwie łazienki i wydzielony aneks kuchenny. I balkonik z widokiem na uliczkę Rossello. No i gratis - taras na dachu z widokiem na Sagrada Familia.
Sprawdzamy trasę do Sagrady - 5 minut na piechotkę. Udajemy się nad morze metrem, ćwicząc karty Hola Barcelona. To był dobry pomysł - Barcelona ma bardzo rozwiniętą sieć metra, więc dostanie się do dowolnej części miasta nie stanowi problemu. W drodze powrotnej postój na tapas w jakiejś knajpce. Jeszcze wieczorny rzut oka na Sagradę i można odpocząć.